Rzadko mi się to zdarza, ale czasem trzeba usiąść i przewartościować to i owo w swoim życiu. Bez obaw, nie będzie to tekst o uczuciach, związkach i innych takich:) Będzie o sposobie myślenia, przyswajania wiedzy i to niekoniecznie w stricte programistycznym kontekście.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że poświeciłeś 2/3 dni na jakiś problem, zadanie - bez większych rezultatów, a nagle (czasami nawet kilka dni później), nie wiadomo skąd - oświecenie - Twój mózg dostarcza rozwiązanie, praktycznie na talerzu. Ja miałem tak przy całkach, czasami potrafiłem zmarnować cały dzień na 1 całkę, żeby rano obudzić się i ją po prostu ładnie rozpisać. Jeśli chcesz wiedzieć skąd się to bierze, to koniecznie musisz przeczytać:
Tutył tcorhę nie ceikawy, ale jśeli ztsawnaaisz się delazcgo potarsfiz pzreyczatć ten tkest bez wikęzsyh porblmóew, to opdoeiwdź na m.in. to pyatine zanjzdisez w tej kąsicże.
Co do przewartościowania, to musiałem zmienić swój pogląd dotyczący wszelkich aktywności o naturze bardziej "artystycznej", które uważałem, do tej pory, za nieprzydatne i zbędne (przynajmniej dla mnie). Myślałem, że logika jest głównym silnikiem mojego mózgu. Co nie mija się mocno z prawdą, aczkolwiek każdy z nas ma drugi silnik - zupełnie nielogiczny i bardzo abstrakcyjny. Intuicja, instynkt (tak nazywany jest ten silnik) wydają się nie do końca potrzebne w przypadku np. programowania, ale tak de facto dopiero one pozwalają w pełni rozwinąć skrzydła (właściwie czymkolwiek byśmy się nie zajmowali). To właśnie silnik nr 2 pozwala obudzić się z rozwiązaną całką przed oczyma. Jego możliwości są praktycznie nieskończone jak i bardzo nieprzewidywalne. Ważne jest aby dbać i rozwijać oba silniki. Jak sugeruje autor książki, właśnie aktywności wywodzące się z szeroko rozumianej sztuki, rozwijają ten drugi silnik. Wątpię żebym nagle zaczął pisać wiersze, ale dostrzegam sens np. plastyki (i innych podobnych przedmiotów) w szkole, które (pomijając to, że były moim zdaniem po prostu źle prowadzone) mogą przydać się w ogólnym rozwoju.
Tak samo krytycznie nastawiony byłem do różnego rodzaju "niestandardowych" sposobów nauczania. Nie twierdze, że nagle wszystkie nabierają dla mnie sensu, ale cześć technik, ma swoje naukowe uzasadnienie i muszę przyznać, że chciałbym kilka z nich wypróbować. Mam nadzieję, że wystarczająco zaciekawiłem, aczkolwiek ciężko streścić książkę, która sama w sobie jest streszczeniem wielu prac i badań naukowych.
Dla tych bardziej leniwych, polecam wykład, który w dużej mierze pokrywa się z tą książką:
http://www.infoq.com/presentations/Developing-Expertise-Dave-Thomas
Wyjściowym źródłem informacji dla mnie był m.in. blog:
http://art-of-software.blogspot.com/2011/06/trawienie-confitury.html
http://art-of-software.blogspot.com/2010/01/wspinaczka-do-profesjonalizmu.html
